Polmic - FB

relacje i recenzje wydarzeń

Kronika wawelska: tropem Chopina

Alexander GavrylyukPoszukiwany Fryderyk Chopin, lat 200. Na wzgórze wawelskie zawitał latem 1829 roku. Ostatni raz słyszany w tym miejscu 2 lipca 2010 roku przy okazji inauguracji trzeciej edycji festiwalu „Wawel o zmierzchu”, poświęconej właśnie jemu. Przyjrzyjmy się bliżej temu wydarzeniu.
Nausznym świadkiem obecności kompozytora była publiczność zgromadzona na Dziedzińcu Arkadowym. Jakby onieśmielona tym spotkaniem, przez cały wieczór zachowywała maksymalne skupienie. Odnotowano liczne przypadki głębokich przeżyć estetycznych. Za głównego sprawcę takiego stanu rzeczy uznaje się Alexandra Gavrylyuka (na zdjęciu), zwanego dalej „Saszą”. Mężczyzna ten, należący do światowej czołówki pianistów młodego pokolenia, wykonał Koncerty fortepianowe wspomnianego kompozytora.
U 26-letniego instrumentalisty dało się zaobserwować cechy szczególne. Stwierdzono przede wszystkim nadzwyczajną zdolność do wyczucia Chopinowskiej frazy. Artysta w zadziwiający sposób kreował sentymentalne nastroje, które potrafił błyskawicznie zmienić w grę pełną animuszu. Wydawał się być zaklinaczem ptaków i... dzwonów! Eteryczność, jaka zapanowała w Larghetto z I Koncertu e-moll udzieliła się bowiem nawet zgromadzonemu na Wawelu ptactwu, które przez pewien moment zaprzestało swoich śpiewów. Z kolei w trakcie wolnej części II Koncertu f-moll nawet katedralne dzwony dopasowały swój rytm do dźwięków płynących ze sceny. Urodzony w Charkowie pianista czerpał z gry nieukrywaną radość, zręcznie bawiąc się dźwiękiem chociażby finale I Koncertu. Uwaga! Mężczyzna niebezpieczny - potrafi zarazić licznymi uczuciami, jakie stara się wyrazić swoją grą.
Z nadzwyczajnej rangi piątkowego wieczoru najwyraźniej zdawali sobie sprawę członkowie Orkiestry Kameralnej Miasta Tychy AUSKO pod batutą Marka Mosia. Stanęli oni na wysokości zadania, realizując swe partie uroczyście, wdzięcznie, a przede wszystkim z olbrzymim zapałem. To tylko potwierdzenie, że osoba poszukiwanego nie jest im obca.
Zapewne zadają sobie Państwo pytanie, czy rzeczony jegomość pojawi się jeszcze na wawelskim zamku. Jak wynika z informacji udzielonych nam przez dyrektor Małgorzatę Janicką-Słysz, będzie to bardzo prawdopodobne w kolejne piątki i soboty! Dla osób, które zetkną się z poszukiwanym, przewidziane są liczne nagrody o wysokiej wartości niematerialnej.
Marek Dolewka