Polmic - FB


relacje i recenzje wydarzeń

Cnotliwy Festiwal

Misteria Paschalia AD 2011Misteria Paschalia AD 2011 za nami. Przez osiem dni Kraków promieniował stylowymi interpretacjami muzyki dawnej, głównie barokowej. Mając na uwadze osadzenie festiwalu w okresie Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy, spójrzmy na program ósmej edycji z trzech perspektyw.

L’Arpeggiata & ... - Miłość

Jej apogeum przypadło na czwartkowy wieczór, kiedy to misterialna publiczność została wprowadzona niemal w stan ekstazy. Były cztery bisy przerywane burzą oklasków, tupot, okrzyki, a nawet róża podarowana Philippe’owi Jaroussky’emu przez jedną z fanek. Zauroczenie nieskazitelną barwą głosu młodego kontratenora wydaje się zrozumiałe. Klasyfikowanie dokonań Christiny Pluhar i zespołu L’Arpeggiata jako muzyki barokowej już mniej. Pod szyldem Via Crucis, programu przybliżającego włoski i korsykański repertuar pasyjny, przemycono mocno uproszczone akompaniamenty, nieprzystające do całości elementy jazzu czy przerysowany taniec Anny Dego. Jakby dla równowagi, w wypełnionej po brzegi Filharmonii Krakowskiej, usłyszeliśmy charyzmatyczną Lucillę Galeazzi, a także kwartet Barbara Furtuna prezentujący tradycyjne śpiewy korsykańskie. Gdyby podążyć tropem komercji i próbować wpuścić album Via Crucis na listy przebojów, przeszywające Maria (sopra La Carpinese) z pewnością zostałoby wybrane na pierwszy singiel.

Czytaj więcej: Cnotliwy Festiwal

Tony warszawsko-jesiennych klawiszy - „F”: Finał!

Karkas
Religijny ekspresjonizm kontra bezduszna monotonia. Pod znakiem tej konfrontacji upłynął finałowy koncert
53. edycji Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”.

Le livre de la vie śmiało można określić jako opus magnum mistycznego kompozytora rosyjskiego, Nikołaja Obuchowa. Dzieło to, pisane od 1918 roku do późnych lat 20., przeznaczone zostało do wykonania w noc zmartwychwstania Chrystusa. Szacowany czas jego trwania waha się od 12 do 24 godzin (sic!), jednak publiczność zgromadzona w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej miała okazję zapoznać się tylko z fragmentem tej gigantycznej konstrukcji - Préface. Kilkudziesięciominutową część przenikała silnie schromatyzowana harmonia, skrupulatnie realizowana przez muzyków Sinfonii Varsovia pod dyrekcją Etienne Siebens. Jednocześnie uwagę zwracały partie wokalne wykonywane przez Agatę Zubel (sopran), Andrew Wattsa (tenor/falset) oraz Bartosza Urbanowicza (bas). Wijące się glissanda i przeszywające syknięcia zapisane w Księdze życia nie stanowiły trudności zwłaszcza dla wrocławskiej artystki, dla której ten występ stał się kolejnym festiwalowym sukcesem (po prapremierze jej III Symfonii). Zamykające Préface charakterystyczne „tsz” stanowiło ostatni dźwięk pierwszej części koncertu, ale nie ogromnego dzieła Obuchowa. Prezentacja całości kompozycji pozostaje wciąż czekającym na podjęcie wyzwaniem.

Czytaj więcej: Tony warszawsko-jesiennych klawiszy - „F”: Finał!

Tony warszawsko-jesiennych klawiszy: „H” - Halfway

Zygmunt KrauzeMinął półmetek 53. edycji festiwalu „Warszawska Jesień”. Jednak sukcesu, jakim 21 września 2010 roku zakończyły się dwa prawykonania utworów polskich kompozytorek, nie można uznać za połowiczny.

III Symfonia na podwójną trąbkę i orkiestrę symfoniczną to utwór, jaki wyszedł spod ręki Agaty Zubel. Jego interpretacja w wykonaniu Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus pod dyrekcją René Gulikersa (z Marco Blaauw w roli solisty) powiększyła zapewne grono miłośników talentu wrocławskiej artystki. A na tych w trakcie tegorocznej "Jesieni" czeka jeszcze jedna atrakcja. Będzie nią koncert finałowy, podczas którego Zubel, umiejętnie łącząca warsztat twórczy z odtwórczym, spróbuje oczarować publiczność swoim sopranem.
We wtorkowy wieczór w Studio Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego wykonano również po raz pierwszy Twenty-Five Hanny Kulenty. Jak pisze twórczyni, kompozycja zawiera kilka kontrastów w rozplanowaniu energii, ale z zamierzenia tworzyć ma spójną całość. Nie pozostawiającą emocji obojętnymi - można by dodać.
Ten wieczór należał jednak nie tylko do muzyki polskiej. Twórczość japońską reprezentowała Misato Mochizuki utworem Homeobox. Ów tytuł oznacza pulę genów wspólną dla wszystkich żywych organizmów, co stanowi dowód na pokrewieństwo całego świata przyrody. I tak skrzypce (Anna Kwiatkowska), fortepian (Małgorzata Walentynowicz) oraz orkiestra stały się ogniwami scenicznego „łańcucha DNA”. Inspirację pozamuzyczną zawiera również ...Ex Machina - kompozycja pochodzącego z Meksyku Carlosa Sancheza-Gutiérreza. Składa się ona z ośmiu krótkich części, poświęconych cenionym przez autora dziełom sztuki, a pomyślanych jako części cyrkowego przedstawienia. Fakt, że muzyczne akrobacje, jakie na fortepianie wykonywał Piotr Banasik oraz grająca na marimbie Elwira Ślązak, wypadły całkiem efektownie (a nie „efekciarsko”).

Do późnych godzin nocnych trwało spotkanie z Arturem Tajberem, który po koncercie, we wnętrzach Lokalu Użytkowego, zapoznawał słuchaczy z tajnikami sztuki performance’u. Posłużył się przy tej okazji swoją prezentacją „Timemit”, stanowiącą niejako zapowiedź „Warszawskiej Jesieni 2011”. Przyszłoroczny festiwal poświęcony będzie bowiem muzyce komentującej rzeczywistość.

Marek Dolewka

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆTony warszawsko-jesiennych klawiszy: „H” - Halfway

Znakomity wieczór Marcina Błażewicza - relacja Tadeusza Deszkiewicza

Koncert benefisowy Marcina BłażewiczaW niedzielny wieczór, 21 listopada 2010 roku w radiowym Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego odbył się koncert benefisowy Marcina Błażewicza, kompozytora i pedagoga, profesora warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina. Koncert był niewątpliwym sukcesem tego znakomitego i stanowczo zbyt rzadko goszczącego na koncertowych estradach Twórcy.
W programie znalazły się jego cztery utwory: ...Et tua res agitur, Concerto rustico, Koncert fletowy i Koncert fortepianowy (premiera polska). Pierwszy z nich to krótki utwór żałobny napisany w 1987 roku na rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki.
Concerto Rustico to trzyczęściowy koncert na marimbę i orkiestrę smyczkową, napisany dwa lata temu na zamówienie V Międzynarodowego Konkursu Marimbafonowego w Stuttgarcie. W pierwszej i trzeciej części słychać wyraźne nawiązania – co sugeruje tytuł – do ludowo-polskich pierwiastków rytmicznych i harmonicznych. Środkowa natomiast część jest znacznie bardziej dynamiczno-demoniczna. Ten wyróżniający się we współczesnej, polskiej literaturze muzycznej utwór został wykonany przez doskonałą marimbofonistkę Martę Klimasarę. Artystka uwiodła publiczność niezrównaną wirtuozerią i – na co zwróciłem szczególną uwagę – godną podziwu umiejętnością subtelnego różnicowania dynamiki tego trudnego instrumentu. To niewątpliwie Artystka, której powrotu na polskie estrady będziemy niecierpliwie oczekiwać (mieszka w Niemczech).
Po przerwie usłyszeliśmy kolejny hit wieczoru – Koncert na flet i orkiestrę smyczkową. Tym razem solistką była doskonała flecistka Agata Igras Sawicka. Rytm utworu, jak i wirtuozeria solistki od pierwszych dźwięków zahipnotyzowały publiczność. Niezwykły temperament utworu kompozytor uzyskał czerpiąc momentami inspirację z bałkańskich wzorów. Podobnie bałkańskie brzmienia – mimo deklaracji kompozytora, ze utwór powstał w związku z 200 rocznicą urodzin Fryderyka Chopina, usłyszałem w finałowym dziele wieczoru –Koncercie fortepianowym. Z trudnym zadaniem jego wykonania bezbłędnie poradził sobie Tadeusz Domanowski, który koncert zagrał z biegłością, pokazując zarówno żywiołową pianistykę, jak i subtelne brzmienia trudnej partii fortepianowej, delikatne emocje i wybuchy pianistycznego temperamentu.
Czytaj więcej: Znakomity wieczór Marcina Błażewicza - relacja Tadeusza Deszkiewicza

Tony warszawsko-jesiennych klawiszy: „Cis” - Chopin, Instalacje, Studio

Mapping ChopinNie na paryskim Père-Lachaise, nie w kościele św. Krzyża przy Trakcie Królewskim. Gdzie jest Chopin? Z taką zagadką związany był czwarty dzień festiwalu „Warszawska Jesień” 2010 - 20 września.

Na dobre rozpoczął się on o 19:30 w Studiu Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. Główny punkt wieczoru stanowiło wykonanie Koncertu na fortepian i zespół Beata Furrera, jednak na scenie umieszczono dwa fortepiany - dla solisty Stefana Wirtha i członka zespołu European Workshop for Contemporary Music. Dwoistość kryjącą się w utworze należałoby przeciwstawić jednoznacznemu komentarzowi: wykonanie pod batutą Rüdigera Bohna zasługiwało na uwagę. Podobnie zresztą w przypadku élet... fogytiglan (Dialogo immaginario fra un poeta e un filosofo) - kompozycji zaprezentowanej na etapie pośrednim, w postaci czterech fragmentów z docelowych 5-7. Jej tytuł pochodzi od wiersza Jánosa Pilinszkyego Po wsze czasy: Łóżko jest wspólne | Poduszka nie. Podobną zwięzłość zastosował w swym utworze Marco Stroppa, przez co słuchacze ani myśleli zasnąć! Tym bardziej, że czekały na nich kolejne wrażenia. Le Silence - Tystnaden to kompozycja, jaką Isabel Mundry napisała 17 lat temu. Jak przyznaje, dziś nieco inaczej podchodzi do procesu tworzenia muzyki: może odejść od pierwotnego założenia w trakcie pracy, a nie konsekwentnie przeprowadzać swoją myśl, jak to czyniła pod koniec XX wieku. W przypadku utworu YMORH Prasquala (Tomka Praszczałka) ta podstawowa idea osnuta została wokół tytułu oznaczającego brak nadziei, śmierć (bądź sen, obłąkanie). Złowrogie brzmienia fortepianu, puste uderzenia perkusji czy przeciągłe „jęki” smyczków przyczyniły się do zbudowania zamierzonego nastroju.

No ale gdzie jest Chopin? Odpowiedź przyszła przed północą w trakcie pokazu instalacji koncertujących w Studiu Tęcza. Jego uczestników przywitał interaktywny projekt Mapping Chopin Pawła Janickiego. Tym samym każdy wchodzący do Hali nr 2 miał możliwość wpływać na kształt przygotowanych utworów poprzez ruch, jaki wykonywał na specjalnie wydzielonej przestrzeni. Po zajęciu miejsc przez publiczność na trzech ekranach wyświetlono Attention: Light! 2.0 (Dla Paula Sharitsa). Ta audiowizualna, synestezyjna instalacja Józefa Robakowskiego, polegała na przypisaniu pojedynczych barw do kolejnych nut chopinowskich dzieł. Odgrywane one były przez disklavier, czyli fortepian - samograj, co sprawiło, że sam w sobie atrakcyjny pokaz wzbudził jeszcze większe zainteresowanie. Wreszcie przyszła kolej na postawienie pytania dnia. Uczynił to Jarosław Kapuściński, tytułując tak właśnie swoją prezentację. Artysta odwiedził dwanaście miast, w których Chopin jest wielbiony, ale gdzie sam nigdy nie był (m.in. Tokio, Sydney, Mexico City). Dawał tam specjalne koncerty, w trakcie których rejestrowano emocje, jakie cykl 24 Preludiów op. 28 pozostawia na twarzach wybranych słuchaczy. Wyświetlając te reakcje w rytm wzbudzających je utworów Kapuściński starał się udowodnić, że Chopin żyje w tych, którzy słuchają jego dzieł. Wygląda więc na to, iż Fryderyk zgłębił sekret wieczności.

Marek Dolewka

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆTony warszawsko-jesiennych klawiszy: „Cis” - Chopin, Instalacje, Studio