Polmic - FB


relacje i recenzje wydarzeń

Udany debiut Akademii Sztuki w Szczecinie na scenie Filharmonii Szczecińskiej

Debiut Akademii Sztuki w SzczecinieW środę, 16 stycznia 2013 roku w Filharmonii Szczecińskiej im. Mieczysława Karłowicza odbył się Koncert Karnawałowy Akademii Sztuki dedykowany Mieszkańcom Szczecina.

Istniejąca od 2010 roku Akademia Sztuki w Szczecinie zorganizowała "ucztę dla ucha" każdego, nie tylko dla ucha melomanów. Kilkudziesięcioosobowy aparat wykonawczy złożony ze studentów, profesorów i gości Akademii Sztuki zaprezentował bardzo wysoki poziom artystyczny okraszony nutą dobrego humoru. W koncercie wystąpili soliści i zespoły Kierunku Jazzowego (!) z Joanną Gajdą przy fortepianie, chór z kolędami, orkiestra z polkami i walcami J. Straussa pod batutą Jacka Kraszewskiego oraz soliści: Sylwia Burnicka-Kalischewska - sopran (Niemcy), Ewa Filipowicz-Kosińska - mezzosopran (Polska), Lyao Yifu - tenor (Chiny) oraz Zhang Wenjun - tenor (Chiny). Nie zabrakło znanych i lubianych arii, jak Habanera z Carmen G. Bizeta, Przetańczyć całą noc z My Fair Lady C. Loewe, arii ze śmiechem z Pericholi J. Offenbacha, I feel pretty z West Side Story, czy słynnych Kotów G. Rossiniego. Godnym zwieńczeniem wspaniałego koncertu przy owacjach słuchaczy było Libbiamo z Traviaty G. Verdiego. Zachwycona publiczność, wypełniająca widownię do ostatniego miejsca, nie wypuściła artystów ze sceny, nim nie usłyszała ponownie Libbiamo.

Tym samym potwierdziła, że był to niezwykle udany debiut Akademii Sztuki na scenie Filharmonii Szczecińskiej oraz bardzo cenna i potrzebna inicjatywa. Zaraz po koncercie posypały się pytania o kolejny koncert Akademii Sztuki w Filharmonii Szczecińskiej, której dyrekcji należy się specjalne podziękowanie za nieodpłatne udostępnienie sali.

(inf. nadesłana)

Leszek Wisłocki - portret kompozytora

Leszek WisłockiPierwszą część koncertu z cyklu „Portrety Kompozytorów”, zorganizowanego przez ZKP Mazowieckim Centrum Kultury w dniu 6 grudnia 2012 roku wypełniły kompozycje Leszka Wisłockiego.

Usłyszeliśmy XIII Kwartet smyczkowy, Trio na dwoje skrzypiec i altówkę (2011) oraz Sonatę na puzon i fortepian. W gronie wykonawców znaleźli się skrzypkowie Jan i Wiktor Bałabanowie, altowiolista Lech Bałaban, Wieniawski Kwartet w składzie: Jarosław Żołnierczyk i Mirosław Bocek – skrzypce, Lech Bałaban – altówka, Maciej Mazurek – wiolonczela oraz puzonista Andrzej Sienkiewicz i pianista Grzegorz Gorczyca.

Leszek Wisłocki, kompozytor , pianista i dyrygent, profesor kompozycji we wrocławskiej Akademii Muzycznej, zaprezentował się jako twórca ceniący nade wszystko ład, porządek i logikę konstrukcji. W jego muzyce zakorzenionej w dobrze pojętej tradycji, zorientowanej na poszanowanie melodii, harmonii, kontrapunktu i innych pryncypialnych współczynników dzieła muzycznego, dostrzec można było także niezwykłą dyscyplinę formalną. Taka postawa estetyczna wymaga znakomitego opanowania rzemiosła kompozytorskiego, które ukazane zostało w całej krasie. Warto przy tej okazji przytoczyć jakże trafną maksymę ś.p. profesora Tadeusza Bairda: „ formy otwarte stosują tylko ci kompozytorzy, którzy nie potrafią ich zamknąć”. Leszek Wisłocki z pewnością do nich nie należy.

Maria Pokrzywińska

Katarzyna Taborowska - portret kompozytorki

Katarzyna TaborowskaPierwszy portret (a już 22. z kolei) przedstawił krakowsko- (z urodzenia i studiów doktoranckich) -poznańską (z racji studiów magisterskich i podyplomowych) przedstawicielkę pokolenia urodzonego w latach 70. Muzyczny obraz naszkicował osobę umiejętnie żonglującą konwencjami i wypowiadającą się różnymi językami artystycznej wypowiedzi.

Katarzyna Taborowska wplata w tok dźwiękowy i warstwę przekształceń elektroakustycznych (A toć była cała sprawa, Elektroberek, Trzy nocne opowiadania – tu w trybie live), i gęste fakturalnie, o nasyconej harmonice brzmienia (Transharmonicum), i liryczne, czasem nawet o charakterze piosenek, melodie (A toć była cała sprawa, Trzy nocne opowiadania), i na nowo odczytaną nieustająco pulsującą metrorytmikę (Relay), i cienką kreską malowany dźwiękowy komentarz do autorskiego filmu wideo (Through the Window). Nie będzie nadużyciem konkluzja, że u Taborowskiej postmodernistyczna estetyka łączy się z modernistycznym językiem w zamierzoną przez kompozytorkę zintegrowaną całość. Szczególny rezonans wśród publiczności wzbudziły Transharmonicum, Trzy nocne opowiadania, Through the Window i Relay.

Wszystko w wykonaniu budzącym podziw profesjonalizmem (Blanka Dembosz – sopran, Maciej Frąckiewicz – akordeon, Grzegorz Gorczyca – fortepian, Magdalena Kordylasińska-Pękala – perkusja, Leszek Lorent – perkusja, Miłosz Pękala – perkusja, Artur Pachlewski – klarnet, Anna Zielińska – skrzypce, Tadeusz Sudnik oraz kompozytorka – projekcja dźwięku), a nie było tu żadnego słabego ogniwa! Brawo!
Alicja Gronau

Koncert z cyklu PORTRETY KOMPOZYTORÓW – KATARZYNA TABOROWSKA odbył się 5 grudnia 2012 w sali MCKiS w Warszawie. Program obejmował następujące utwory: Elektroberek na skrzypce i taśmę (2003) , A toć była cała sprawa na skrzypce i taśmę (2005), Transharmonicum na akordeon solo (2004), Trzy nocne opowiadania na sopran i taśmę (2009), Through the Window na klarnet, skrzypce, wibrafon/marimbę, fortepian, akordeon, taśmę i wideo (2004)* i Relay na perkusję (2012)*.

Jerzy Maksymiuk - portret kompozytora

Jerzy MaksymiukKoncert Jerzego Maksymiuka dostarczył poprzez cztery jego utwory nowej wiedzy o kompozytorze. Od razu oddam szacunek wykonawcom, którzy zagrali utwory kompozytora nie tylko starannie, ale z pietyzmem, z ukształtowaniem specyficznej frazy i narracji – o czym dalej.

Jerzy Maksymiuk jest kompozytorem o wielkiej muzykalności i zdolności wchodzenia w różne style. W swojej dotychczasowej twórczości nie unikał też wycieczek muzycznych w kierunku najbardziej trudnym, bo romantycznym. Z muzyką bezpośrednią, emocjonalną a bywało, że sentymentalną. Nie było w tym nic złego – wręcz przeciwnie, ale świadczyło o tęsknocie kompozytora do świata utraconego i swoistym désintéressement wobec współczesności – nie tylko dźwiękowej, ale też, w konsekwencji, problemowej. Doprecyzowując, owo désintéressement dotyczyło Maksymiuka jako kompozytora, nie dyrygenta, który ma na koncie dziesiątki kreacji nowej muzyki z pamiętnymi wykonaniami np. Xenakisa z BBC Scottish Symphony Orchestra. Wracając do Maksymiuka jako kompozytora: słuchało się jego dawniejszych utworów ze wzruszeniem, ale też z niemożnością odniesienia ich do rzeczywistości wokół. Co prawda dla wielu słuchaczy muzyki J. Maksymiuka właśnie to było ważne.

Ale Maksymiuk jest już w innym miejscu. Jego język dźwiękowy wrósł w ciszę i stał się powściągliwy. Przyoblekł się w gesty oszczędne i dawkowane (Wariacje Aleksandryjskie na klarnet solo, Liście gdzieniegdzie spadające na fortepian i smyczki ). Frazy muzyczne, często na granicy słyszalności, narastają i budowane są z ceremoniałem i swoistym sostenuto (Adagio na smyczki), w którym słyszy się więź z brzmieniem Polskiej Orkiestry Kameralnej i jej magicznymi zawieszeniami frazy, jej rzeźbieniem. Nadal w swoich utworach kompozytor jest w stanie obdarzyć nas frazą szczodrą i serdeczną (Funeral march i Tren z Lamentu serca Kielcom in memoriam) , ale i wtedy rzecz jest podana mniej wprost, bardziej meta-serdeczne, meta-romantyczne.

Napisałem wcześniej: „gesty”, bo motywy muzyczne, często zapętlone, mają charakter symbolu. Maksymiuk mówi o świecie już nie oddalonym w czasie, ale z całą pewnością dzisiejszym. Mówi nadal o sobie, ale i ów „on” stał się reprezentantem „nas” - jego podmiot muzyczny się powielił, z subiektywnego stał się inter-subiektywny. Kompozytor przez to, że się „od siebie” muzycznie zdystansował, w rezultacie do słuchacza się zbliżył. Utwory Maksymiuka będąc inaczej konstruowane niż Tomasza Sikorskiego, są z nimi zbieżne rolą wspomnianych gestów dźwiękowych i zasłuchaniem w czas. Ryzykując porównanie: jest u Maksymiuka tęsknota za światem wzniosłości - jak u Silwestrowa, ale jest też egzystencjalna świadomość cierpienia - jak u Sikorskiego.

Tyle, że to z całą pewnością Jerzy Maksymiuk. W bardzo dobrej formie kompozytorskiej i z wielką potrzebą wyrażenia swoich życiowych i muzycznych racji. To był dobry, cenny i poruszający koncert. Isn’t it? - jakby powiedział niezapomniany znawca muzycznej procesualności - Andrzej Bieżan?
Jerzy Kornowicz

Koncert z cyklu PORTRETY KOMPOZYTORÓW – JERZY MAKSYMIUK odbył się 6 grudnia 2012 w sali MCKiS w Warszawie. Program obejmował następujące utwory: Wariacje Aleksandryjskie na klarnet solo (2007), Liście gdzieniegdzie spadające na fortepian i smyczki (2010), Lament serca Kielcom in memoriam na dwa klarnety, kotły, fortepian, głos kobiecy i smyczki (2012), Adagio na smyczki (2012). Wystąpili: Grzegorz Gorczyca (fortepian), Anna Karasińska (głos), Leszek Lorent (perkusja), Jerzy Maksymiuk (fortepian), Artur Pachlewski (klarnet), Kamilla Adamska (klarnet), Warszawscy Soliści Concerto Avenna, Stanisław Winiarczyk (dyrygent).

Pamięć o Zygmuncie Mycielskim

Zygmunt Mycielski17 sierpnia 2012 roku minęło 105. lat od urodzin, a 5 sierpnia - 25 lat od śmierci kompozytora i pisarza, krytyka muzycznego, Zygmunta Mycielskiego. Z tej okazji, w Międzynarodowym Dniu Muzyki, 1 października 2012 roku, w Filharmonii Podkarpackiej im. A. Malawskiego w Rzeszowie miał miejsce specjalny wieczór jego pamięci. Poprzedziła go zorganizowana w Instytucie Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego VII Ogólnopolska Sesja Naukowa „Musica Resoviana” pt. Zygmunt Mycielski - życie i twórczość. Złożyło się na nią 13 referatów przygotowanych przez naukowców z Warszawy, Gdańska, Krakowa i Rzeszowa. Ukażą się one w najbliższym „Kamertonie” nr 56/2012, wydawanym przez Rzeszowskie Towarzystwo Muzyczne.

Wieczór w Filharmonii poprzedziło otwarcie w foyer na piętrze dwóch wystaw: Z życia i twórczości Zygmunta Mycielskiego oraz Genius loci, czyli 5 lat plenerów malarskich w Wiśniowej (46 obrazów). Na pierwszej wystawie znalazły się pamiątkowe zdjęcia, dokumenty, kompozycje i dzieła pisarskie artysty pochodzącego z Wiśniowej, zaś na drugiej – obrazy znanych malarzy z kraju i zagranicy uczestniczących w plenerach wiśniowskich w latach 2008-2012. Obie wystawy czynne będą do 7 listopada 2012 roku.

„Nie jestem pisarzem, bo mam za dużo wątpliwości pisząc. Nie jestem kompozytorem, bo mam za duże trudności z realizacją i wątpliwości z inwencją. A jednak coś piszę i komponuję” – pisze Z. Mycielski. Wrodzona skromność artysty, filozoficzne spojrzenie na świat, poszukiwanie sensu życia i sztuki, to niektóre z głębokich rozważań, jakie znaleźć można na kartach wydanego przez wydawnictwo „Iskry” jego Niby-dziennika ostatniego 1981-1987, przygotowanego do druku przez Barbarę i Jana Stęszewskich. Pierwsza promocja tego dzieła miała miejsce 21 września 2012 roku w Domu Księgarza przy Starym Rynku w Warszawie, zaś druga – podczas wspomnianego wieczoru w Filharmonii w Rzeszowie.
Czytaj więcej: Pamięć o Zygmuncie Mycielskim