Polmic - FB


relacje i recenzje wydarzeń

Jerzy Maksymiuk - portret kompozytora

Jerzy MaksymiukKoncert Jerzego Maksymiuka dostarczył poprzez cztery jego utwory nowej wiedzy o kompozytorze. Od razu oddam szacunek wykonawcom, którzy zagrali utwory kompozytora nie tylko starannie, ale z pietyzmem, z ukształtowaniem specyficznej frazy i narracji – o czym dalej.

Jerzy Maksymiuk jest kompozytorem o wielkiej muzykalności i zdolności wchodzenia w różne style. W swojej dotychczasowej twórczości nie unikał też wycieczek muzycznych w kierunku najbardziej trudnym, bo romantycznym. Z muzyką bezpośrednią, emocjonalną a bywało, że sentymentalną. Nie było w tym nic złego – wręcz przeciwnie, ale świadczyło o tęsknocie kompozytora do świata utraconego i swoistym désintéressement wobec współczesności – nie tylko dźwiękowej, ale też, w konsekwencji, problemowej. Doprecyzowując, owo désintéressement dotyczyło Maksymiuka jako kompozytora, nie dyrygenta, który ma na koncie dziesiątki kreacji nowej muzyki z pamiętnymi wykonaniami np. Xenakisa z BBC Scottish Symphony Orchestra. Wracając do Maksymiuka jako kompozytora: słuchało się jego dawniejszych utworów ze wzruszeniem, ale też z niemożnością odniesienia ich do rzeczywistości wokół. Co prawda dla wielu słuchaczy muzyki J. Maksymiuka właśnie to było ważne.

Ale Maksymiuk jest już w innym miejscu. Jego język dźwiękowy wrósł w ciszę i stał się powściągliwy. Przyoblekł się w gesty oszczędne i dawkowane (Wariacje Aleksandryjskie na klarnet solo, Liście gdzieniegdzie spadające na fortepian i smyczki ). Frazy muzyczne, często na granicy słyszalności, narastają i budowane są z ceremoniałem i swoistym sostenuto (Adagio na smyczki), w którym słyszy się więź z brzmieniem Polskiej Orkiestry Kameralnej i jej magicznymi zawieszeniami frazy, jej rzeźbieniem. Nadal w swoich utworach kompozytor jest w stanie obdarzyć nas frazą szczodrą i serdeczną (Funeral march i Tren z Lamentu serca Kielcom in memoriam) , ale i wtedy rzecz jest podana mniej wprost, bardziej meta-serdeczne, meta-romantyczne.

Napisałem wcześniej: „gesty”, bo motywy muzyczne, często zapętlone, mają charakter symbolu. Maksymiuk mówi o świecie już nie oddalonym w czasie, ale z całą pewnością dzisiejszym. Mówi nadal o sobie, ale i ów „on” stał się reprezentantem „nas” - jego podmiot muzyczny się powielił, z subiektywnego stał się inter-subiektywny. Kompozytor przez to, że się „od siebie” muzycznie zdystansował, w rezultacie do słuchacza się zbliżył. Utwory Maksymiuka będąc inaczej konstruowane niż Tomasza Sikorskiego, są z nimi zbieżne rolą wspomnianych gestów dźwiękowych i zasłuchaniem w czas. Ryzykując porównanie: jest u Maksymiuka tęsknota za światem wzniosłości - jak u Silwestrowa, ale jest też egzystencjalna świadomość cierpienia - jak u Sikorskiego.

Tyle, że to z całą pewnością Jerzy Maksymiuk. W bardzo dobrej formie kompozytorskiej i z wielką potrzebą wyrażenia swoich życiowych i muzycznych racji. To był dobry, cenny i poruszający koncert. Isn’t it? - jakby powiedział niezapomniany znawca muzycznej procesualności - Andrzej Bieżan?
Jerzy Kornowicz

Koncert z cyklu PORTRETY KOMPOZYTORÓW – JERZY MAKSYMIUK odbył się 6 grudnia 2012 w sali MCKiS w Warszawie. Program obejmował następujące utwory: Wariacje Aleksandryjskie na klarnet solo (2007), Liście gdzieniegdzie spadające na fortepian i smyczki (2010), Lament serca Kielcom in memoriam na dwa klarnety, kotły, fortepian, głos kobiecy i smyczki (2012), Adagio na smyczki (2012). Wystąpili: Grzegorz Gorczyca (fortepian), Anna Karasińska (głos), Leszek Lorent (perkusja), Jerzy Maksymiuk (fortepian), Artur Pachlewski (klarnet), Kamilla Adamska (klarnet), Warszawscy Soliści Concerto Avenna, Stanisław Winiarczyk (dyrygent).

Katarzyna Taborowska - portret kompozytorki

Katarzyna TaborowskaPierwszy portret (a już 22. z kolei) przedstawił krakowsko- (z urodzenia i studiów doktoranckich) -poznańską (z racji studiów magisterskich i podyplomowych) przedstawicielkę pokolenia urodzonego w latach 70. Muzyczny obraz naszkicował osobę umiejętnie żonglującą konwencjami i wypowiadającą się różnymi językami artystycznej wypowiedzi.

Katarzyna Taborowska wplata w tok dźwiękowy i warstwę przekształceń elektroakustycznych (A toć była cała sprawa, Elektroberek, Trzy nocne opowiadania – tu w trybie live), i gęste fakturalnie, o nasyconej harmonice brzmienia (Transharmonicum), i liryczne, czasem nawet o charakterze piosenek, melodie (A toć była cała sprawa, Trzy nocne opowiadania), i na nowo odczytaną nieustająco pulsującą metrorytmikę (Relay), i cienką kreską malowany dźwiękowy komentarz do autorskiego filmu wideo (Through the Window). Nie będzie nadużyciem konkluzja, że u Taborowskiej postmodernistyczna estetyka łączy się z modernistycznym językiem w zamierzoną przez kompozytorkę zintegrowaną całość. Szczególny rezonans wśród publiczności wzbudziły Transharmonicum, Trzy nocne opowiadania, Through the Window i Relay.

Wszystko w wykonaniu budzącym podziw profesjonalizmem (Blanka Dembosz – sopran, Maciej Frąckiewicz – akordeon, Grzegorz Gorczyca – fortepian, Magdalena Kordylasińska-Pękala – perkusja, Leszek Lorent – perkusja, Miłosz Pękala – perkusja, Artur Pachlewski – klarnet, Anna Zielińska – skrzypce, Tadeusz Sudnik oraz kompozytorka – projekcja dźwięku), a nie było tu żadnego słabego ogniwa! Brawo!
Alicja Gronau

Koncert z cyklu PORTRETY KOMPOZYTORÓW – KATARZYNA TABOROWSKA odbył się 5 grudnia 2012 w sali MCKiS w Warszawie. Program obejmował następujące utwory: Elektroberek na skrzypce i taśmę (2003) , A toć była cała sprawa na skrzypce i taśmę (2005), Transharmonicum na akordeon solo (2004), Trzy nocne opowiadania na sopran i taśmę (2009), Through the Window na klarnet, skrzypce, wibrafon/marimbę, fortepian, akordeon, taśmę i wideo (2004)* i Relay na perkusję (2012)*.

Najpiękniejsze głosy Konkursu Wokalnego w Ueckermünde - z Polski

Paweł BrożekW czwartek, 4 października 2012 roku zakończył się w Ueckermünde jedyny w swoim rodzaju II Międzynarodowy Konkurs Wokalny im. Giulio Perottiego.

Dzięki podziałowi na 5 grup wiekowych konkurs stwarza możliwość sprawdzenia swojego poziomu na każdym etapie rozwoju wokalnego (3 grupy dla uczniów szkół muzycznych oraz 2 dla studentów wydziałów wokalnych akademii i uniwersytetów muzycznych).

Pośród 80 uczestników tegorocznej edycji Konkursu Wokalnego Giulio Perottiego z 16 krajów świata, polscy śpiewacy odegrali znaczącą rolę, zdobywając wiele nagród głównych i nagród specjalnych. W najmłodszej grupie uczniów szkół muzycznych A I (16-17 lat) I miejsce zdobyła Alicja Ciesielczuk – sopran z Sosnowca. Wśród studentów brylował Paweł Brożek (na zdjęciu) z Akademii Muzycznej w Krakowie zdobywając I miejsce w grupie B I (licencjat), Nagrodę Miasta Ueckermünde im. Giulio Perottiego dla Najlepszego Głosu Tenorowego, Nagrodę Akademii Sztuki Chóralnej w Moskwie za Najlepszą Interpretację Arii Rosyjskiej (za arię Lenskiego „Kuda, kuda wy udalilis” u opery Eugeniusz Oniegin P. Czajkowskiego), Nagrodę Specjalną dla Najlepszych Finalistów ufundowaną przez Wydawnictwo Universal Edition w Wiedniu (nuty A celebration of songs) oraz Nagrodę Agencji Koncertowej „Musikfreunde am Haff” w Ueckermünde dla Zwycięzców Konkursu Giulio Perottiego w postaci Koncertu Laureatów w maju 2013 w Ueckermünde.

Czytaj więcej: Najpiękniejsze głosy Konkursu Wokalnego w Ueckermünde - z Polski

Pamięć o Zygmuncie Mycielskim

Zygmunt Mycielski17 sierpnia 2012 roku minęło 105. lat od urodzin, a 5 sierpnia - 25 lat od śmierci kompozytora i pisarza, krytyka muzycznego, Zygmunta Mycielskiego. Z tej okazji, w Międzynarodowym Dniu Muzyki, 1 października 2012 roku, w Filharmonii Podkarpackiej im. A. Malawskiego w Rzeszowie miał miejsce specjalny wieczór jego pamięci. Poprzedziła go zorganizowana w Instytucie Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego VII Ogólnopolska Sesja Naukowa „Musica Resoviana” pt. Zygmunt Mycielski - życie i twórczość. Złożyło się na nią 13 referatów przygotowanych przez naukowców z Warszawy, Gdańska, Krakowa i Rzeszowa. Ukażą się one w najbliższym „Kamertonie” nr 56/2012, wydawanym przez Rzeszowskie Towarzystwo Muzyczne.

Wieczór w Filharmonii poprzedziło otwarcie w foyer na piętrze dwóch wystaw: Z życia i twórczości Zygmunta Mycielskiego oraz Genius loci, czyli 5 lat plenerów malarskich w Wiśniowej (46 obrazów). Na pierwszej wystawie znalazły się pamiątkowe zdjęcia, dokumenty, kompozycje i dzieła pisarskie artysty pochodzącego z Wiśniowej, zaś na drugiej – obrazy znanych malarzy z kraju i zagranicy uczestniczących w plenerach wiśniowskich w latach 2008-2012. Obie wystawy czynne będą do 7 listopada 2012 roku.

„Nie jestem pisarzem, bo mam za dużo wątpliwości pisząc. Nie jestem kompozytorem, bo mam za duże trudności z realizacją i wątpliwości z inwencją. A jednak coś piszę i komponuję” – pisze Z. Mycielski. Wrodzona skromność artysty, filozoficzne spojrzenie na świat, poszukiwanie sensu życia i sztuki, to niektóre z głębokich rozważań, jakie znaleźć można na kartach wydanego przez wydawnictwo „Iskry” jego Niby-dziennika ostatniego 1981-1987, przygotowanego do druku przez Barbarę i Jana Stęszewskich. Pierwsza promocja tego dzieła miała miejsce 21 września 2012 roku w Domu Księgarza przy Starym Rynku w Warszawie, zaś druga – podczas wspomnianego wieczoru w Filharmonii w Rzeszowie.
Czytaj więcej: Pamięć o Zygmuncie Mycielskim

Szalone akordy i rekordy

Szalone Dni Muzyki ROSJA 2012Szalone Dni Muzyki 2012 „ROSJA” - 3 dni - 60 koncertów - 950 artystów - 36 660 słuchaczy!

Festiwal Szalone Dni Muzyki 2012 ROSJA dobiegł końca. Genialna twórczość najwybitniejszych rosyjskich kompozytorów, takich jak: Rimski-Korsakow, Czajkowski, Rachmaninow, Prokofiew, Strawiński i Szostakowicz, przyciągnęła rekordową liczbę widzów. Frekwencja w Salach Teatru Wielkiego - Opery Narodowej wyniosła ogółem 94%. W ciągu trzech dni w Teatrze znalazło się 22 960 słuchaczy, w namiocie na Placu Teatralnym 10 650 słuchaczy, natomiast w Akcji Labirynt poprzedzającej festiwal wzięło udział 3050 uczniów i nauczycieli warszawskich szkół podstawowych – w sumie 36 660 uczestników i słuchaczy. Stronę festiwalu odwiedziło ponad 188 000 osób, a profil na Facebooku zdobył ponad 1000 fanów.

Zainteresowanie festiwalem było tak ogromne, że mimo przearanżowania widowni w Sali Tołstoj – dostawienia w nocy, z soboty na niedzielę, 180 krzeseł i wznowienia sprzedaży, bilety skończyły się wczesnym popołudniem w niedzielę. Przez cały weekend przed Teatrem Wielkim - Operą Narodową ustawiały się długie kolejki po bilety i do wejścia – jak przed prawdziwym koncertem rockowym! Tutaj jednak warto podkreślić wyjątkowy przekrój publiczności, niespotykany nigdzie indziej – od najmłodszych, jeszcze w wózkach i nosidełkach niemowlaków, przez młodzież, studentów, aż po osoby starsze. Dzięki głównemu przesłaniu festiwalu: „Muzyka klasyczna jest dla każdego” oraz atmosferze jaką niesie on ze sobą, w salach teatru najliczniejszą grupę tworzyły młode osoby, które nie musiały przystrajać się w krawaty, muszki i eleganckie stroje wieczorowe. Choć byli i tacy.
Czytaj więcej: Szalone akordy i rekordy