polmic logo 2009 250

newsletter
FB 50
„Z Sewilli i ogrodów Aranjuez”
20 stycznia 2018, Warszawa
„Byłem tu, Fryderyk”
24 stycznia 1018, Warszawa
XI Międzynarodowy Konkurs Wiolonczelowy im. Witolda Lutosławskiego
29 stycznia - 10 lutego 2018 , Warszawa
XV Konkurs Kompozytorski im. Tadeusza Ochlewskiego
31 stycznia 2018 roku
Henryk Mikołaj Górecki III Symfonia „Symfonia Pieśni Żałosnych”
Premiera płyty
Ogólnopolski Konkurs Orkiestr Smyczkowych
27-28 marca 2018, Bydgoszcz
„Sinfonia Varsovia Kameralnie” – nowy cykl koncertów w siedzibie Orkiestry
3 stycznia - 5 grudnia 2018, Warszawa
Arte dei Suonatori Masterclasses
12–18 lutego 2018, Radziejowice

omówienia utworów (I)

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T V W X Z Ł


Bacewicz Grażyna

In una parte


PWM, Kraków 1969, s.47 (partytura)
Prawykonanie utworu „W jednej części” - tak należałoby tłumaczyć tytuł In una parte - odbyło się w październiku 1968 na dalekiej Kubie, w Hawanie, zapewne w ramach jakieś współpracy pomiędzy braterskimi krajami wspólnoty socjalistycznej. Odbywał się tam w każdym razie festiwal muzyki współczesnej, na którym utwór Grażyny Bacewicz grała Orkiestra Narodowa Kuby; dyrygował M. Duchesne Cuzan. Ci sami muzycy mieli zaprezentować In una parte na „Warszawskiej Jesieni", ale ich przyjazd do Polski nie doszedł do skutku. W rezultacie In una parte zagrała w Polsce po raz pierwszy Orkiestra Filharmonii Szczecińskiej pod dyrekcją Renarda Czajkowskiego, i to wcale nie w Warszawie lecz w Szczecinie dnia 11 października 1968 roku. Na „Warszawskiej Jesieni” kompozycja Grażyny Bacewicz pojawiła się dopiero w 1977 roku w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Leningradzkiej pod dyrekcją Aleksandra Dmitriewa.
In una parte okazał się ostatnim utworem orkiestrowym i jednym z ostatnich utworów Grażyny Bacewicz w ogóle, ma więc niejako charakter jej testamentu. Kompozytorka jeszcze raz opowiedziała się po stronie czystej muzyki, wolnej od jakichkolwiek pozamuzycznych odniesień, co po napisaniu Pasji według św. Łukasza przez Krzysztofa Pendereckiego (i zaledwie trzy lata przed powstaniem Ad matrem Henryka Mikołaja Góreckiego) musiało zdumiewać. Tym bardziej, że Grażyna Bacewicz w In una parte rozluźnia - choć nie zrywa! - związki z tradycją i kieruje się wyraźnie w stronę awangardy, przeciw której właśnie wystąpili niegdysiejsi prorocy awangardy - Penderecki i Górecki. Idiom awangardy w In una parte to brak pracy motywicznej czy tematycznej w tradycyjnym sensie. Motywy nie mają tu charakteru rozwojowego, nie są poddawane konsekwentnej pracy przetworzeniowej. Pojedyncze, krótkie myśli muzyczne występują w izolacji od innych, materiał dźwiękowy jest rozproszony. Brzmienie jest często pojedyncze, „jednopunktowe”, pojawiają się klastery. Kolorystykę dźwiękową cechuje duża zmienność, co nadaje muzyce swego rodzaju kalejdoskopowość. Przy tym wszystkim kompozytorka zachowuje swoistą dla siebie dyscyplinę warsztatową i emocjonalną powściągliwość. Taki styl stosowała Grażyna Bacewicz już od pewnego czasu, ale w In una parte osiągnął on apogeum. W czasach powrotu do tradycji, zwłaszcza do romantycznej emocji, przy zasadniczej zmianie stosunku kompozytora do czasu muzycznego i powszechnym sięganiu do inspiracji pozamuzycznej, taka postawa nie mogła spotkać się z entuzjazmem, ale świadczyła o niezależności i konsekwencji twórczej. Dzięki niej Grażyna Bacewicz ma swoje miejsce w historii muzyki polskiej, ale również na estradach koncertowych.