Jerzy Maksymiuk wystąpi w piątek, 16 lutego 2007 roku o godz. 19.00 w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy w podwójnej roli – dyrygenta i kompozytora: poprowadzi Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii, a w programie koncertu znajdzie się jedna z jego najnowszych kompozycji Cztery kolory. Na estradzie pojawią się też dwie wielkie osobowości polskiej wiolinistyki: Krzysztof Jakowicz - mistrz skrzypiec i świetny pedagog (Warszawa i Osaka) oraz jego utalentowany syn i jednocześnie uczeń - Jakub Jakowicz, laureat prestiżowych konkursów (m.in. Francja, Japonia, Słowacja). Parze wiolinistów powierzył J. Maksymiuk wykonanie swego utworu pt. Cztery kolory (2005), który napisał na zamówienie francuskiej orkiestry Picardie. Tytuł kompozycji nawiązuje do emocji, jakie wyzwalają barwy: nie tylko kolory, ale także barwy muzyczne. W II części koncertu usłyszymy dzieło najwybitniejszego kompozytora fińskiego Jeana Sibeliusa - V Symfonię Es-dur.
Jerzy Maksymiuk o swoim utworze:
Cztery kolory to koncert na dwoje skrzypiec z orkiestrą. Może bym go nie napisał, gdybym nie usłyszał jak wspaniale Krzysztof Jakowicz i Strahl grali Kodaly'a. Była to muzyka wrażliwa, wyrafinowana, niezwykle współczesna, inna niż Bartok. Pełna koloru, niuansów i czegoś niezwykłego. Zaledwie dwa instrumenty, a otworzył mi się inny świat.
W swoim utworze każdej z czterech części przypisałem inny kolor. Kolory odbieramy wszyscy inaczej, daltoniści zaskakująco inaczej. Tak będzie i ze słuchaczami. Purpura, fiolet, zieleń, prawie czerwony - już nazwy niosą emocje. A muzyka je wzniesie. Każdy doda do niej własne odczucia, na miarę własnej wrażliwości, przeżyć, nastroju i chwili.
Z grubsza: utwór zaczyna się silnym akordem, który więdnie, gdy zjawia się fraza, którą można nazwać melodią, ale nie w znaczeniu klasycznym. Harmonia nie jest oczywiście dur-mol, ale bliżej jej do postimpresjonizmu niż do Schoenberga. Mam nadzieję, że udało mi się napisać muzykę, która nie jest chłodną muzyką intelektualną i może przynieść też wzruszenie. Przedostatnią sekwencją jest quasi walc, echo z przeszłości (muzycznej?, z życia?), a kończy utwór szybki przebieg dźwięków. Jak japońskie cięcie.
Cztery kolory powstały na zamówienie orkiestry w Picardie (Francja) pod koniec 2005 roku. Tam też miało miejsce prawykonanie na tournee po regionie Picardie w maju 2006 roku. Ja dyrygowałem, solistami byli: mieszkający we Francji Zbigniew Kornowicz i Joanna Rezler. Najbardziej przeżyłem wykonanie w Audytorium Dutilleux w Amiens, ze względu na nastrój, jaki sie wytworzył i udzielił wszystkim. Zapewne stało się to za sprawą świadomości, że mamy do czynienia z premierą, zwykle wszystkich to bardzo ożywia. Publiczność była też ciekawa dźwięku Stradivariusa, na którym gra Zbyszek Kornowicz. Krótko mówiąc, ucieszyło mnie bardzo cieple przyjęcie utworu. Ciekaw jestem, jak zostanie on przyjęty przez publiczność bydgoską. Solistami będą moi przyjaciele, wspaniali muzycy - Krzysztof i Jakub Jakowiczowie, którzy jak zwykle wzbogacą mój utwór swoim wrażliwym wykonaniem.
Jestem bardzo srogim recenzentem wszystkich utworów, ale swoich najbardziej. Sibelius spalił ostatnią symfonię, Rachmaninow porwał I Symfonię na kawałki, a ja niegodne swoje utwory znosiłem do wilgotnej piwnicy. Teraz stałem się bardziej odważny, czego dowodem jest ten koncert z moją kompozycją.