Na Koncert karnawałowy zatytułowany
„Przeboje muzyki filmowej i musicalowej"
7 stycznia 2005 roku, o godz. 19.00 zaprasza Filharmonia Łódzka (sala koncertowa FŁ, ul. Narutowicza 20/22).
Wystąpią: Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Łódzkiej, dyrygent i aranżer
Jan Walczyński oraz soliści: Dorota Wójcik - sopran i Rafał Songan - baryton.
W programie koncertu znajdą się utwory: Singin' in the Rain (N. H. Brown), The Way You Look Tonight (J. Kern), Summertime (G. Gershwin), Cheek to Cheek (I. Berlin), Moonlight Serenade (G. Miller), Night and Day (C. Porter), Wunderbar (C. Porter), I Love Paris (C. Porter), Tonight (L. Bernstein), The Fantom of the Opera – uwertura (A. L. Webber), Memory (A. L. Webber), I Will Wait for You (M. Legrand), Mona Lisa (J. Livingstone/R. Evans), Sun and Moon (C.-M. Schönberg), Arrivederci Roma (R. Ranucci), Strangers in the Night (B. Kaempfert/Ch. Singleton/E. Snyder), Don't Cry for Me Argentina (A. L. Webber), All I Ask of You (A. L. Webber).
Jan Walczyński jest aranżerem, kompozytorem, dyrygentem i waltornistą. W Łodzi przedstawi swój kolejny projekt z symfonicznymi aranżacjami „lżejszej” muzyki (inne jego autorskie koncerty to: Muzyka z westernów, Muzyka z romansów, Muzyka z filmów gangsterskich, Muzyka Ennio Morricone, Muzyka z lat trzydziestych i czterdziestych, The Beatles, Elvis Presley, Michael Jackson i Whitney Houston, Tanga). „Koncerty, które robię, mają trochę lżejszy charakter, co nie znaczy, że traktuję je lekko – mówi artysta. – To dla mnie ważna praca i utwory, które prezentuję, mają dla mnie wielką wartość. Oczywiście, moje koncerty mają zupełnie inny wymiar niż na przykład koncert z symfoniami Beethovena. […] Nie czuję się jednak dyrygentem, raczej kimś kto dyryguje swoimi aranżacjami i utworami.” Spośród swoich wielu swoich specjalności na pierwszym miejscu Jan Walczyński stawia aranżowanie. Pierwszy z jego autorskich koncertów odbył się w 1986 roku we Wrocławiu. „Był on poświęcony Fredowi Astaire’owi i swingowej muzyce amerykańskiej z lat 30. i 40. – wspomina J. Walczyński. – Współpracowałem wtedy bardzo blisko z Andrzejem Rosiewiczem. Aranżowałem mu piosenki na małe składy i żal mi było, że nie można ich zrobić na dużą orkiestrę. Jakoś udało mi się przekonać Marka Pijarowskiego, ówczesnego dyrektora Filharmonii Wrocławskiej, do zrobienia takiego koncertu w filharmonii. I tak to się wszystko zaczęło.”